MACIERZYŃSTWO

Browsing category

Jak biegać mając dzieci? Moje patenty na godzenie biegania z pracą i trójką dzieci

„Jaaaak ty to ogarniasz wszystko?” Ech. Raz ogarniam, a raz nie, jak wszyscy 😉 Każdy z nas ma mnóstwo obowiązków i jednocześnie ograniczeń – dzieci, praca, rodzina, dieta, treningi… Kluczem jest doskonała (wyuczona) organizacja i… pomysłowość. Z niczym się nie urodziłam (jestem raczej typem roztrzepusa), natomiast wszystko wypracowałam. Poniżej wrzucam kilka moich mini patentów jak pogodzić życie z  bieganiem, które często wskakuje na ostatnie miejsce na liście priorytetów (znacie to, prawda…?). Bieganie z wózkiem? Bieganie do pracy? Bieganie nad ranem?

Ha! Jak sprawić, żeby Waszym dzieciom opadła i szczęka, i majty na Święta?

Zapraszam Was na wpis o wartościowym prezencie dla Waszych dzieci. Nie jest to klasyczny, blogerski prezentownik, choć takowy, ale biegowy, przygotowuję. Jeśli nie wiesz co kupić swojemu dziecku pod choinkę, a kolejny tekturowy łańcuch nie wprawia go w tzw. magię świąt, zamień się w rzecznika Świętego Mikołaja i zaproś go do domu. GWARANTUJĘ, że małym mądralińskim pospadają majty z wrażenia! A co najmniej szczęki 😊

Jestem rozdarta. Przemyślenia biegacza kontuzjowanego.

Żyję w rozkroku. Z jednej strony wkurza mnie widok zakurzonych butów biegowych, a jednocześnie cieszę się, że jestem na urlopie od reżimu treningowego. Z jednej strony brakuje mi mojego biegowego „me-time”, z drugiej… „me-time” znajduję także podczas długich kąpieli w wannie. Denerwuje się, że blog jest cały zakurzony, z drugiej strony… jestem konsekwentna – skoro mam urlop w ostrym bieganiu, więc naturalnie także w prowadzeniu bloga biegowego. Nic na siłę. Ale bloga odkurzam. I za kontuzję też się biorę!

Bieganie z wózkiem – pięć plusów + wyniki badań

  • Siła!

Nie ma to tamto, niby ze sprawnością ogólną u mnie krucho, ale wybaczcie – pchaj przed sobą 20-30 kg a nie pchaj. Jest różnica? Jest. Po „odpięciu” wózka od biegacza masz wrażenie, że biegniesz ciągle z górki, mimo, że biegniesz po płaskim. Więc nie wmawiajcie mi, że cienko u mnie z siłą 😉 Bieganie z wózkiem daje moc.

  • Bieganie z wózkiem 2w1

Narodziny bobasa wcale nie oznaczają pożegnania ze swoimi pasjami! Oczywiście jest trudniej o nie dbać, ale dla chcącego nic trudnego 😉 Zakup wózka X-Run, którego prywatnie jestem fanką, to idealne rozwiązanie dla biegających rodziców (tu recenzja: X-Run). Dla mnie ten sprzęt właśnie jest obecnie najbardziej wartościowy ze wszystkich biegowych. Leoś śpi słodko w wózku, dodatkowo na świeżym powietrzu, a ja zasuwam treningowo z myślą o Koronie Maratonów. Czas na wyznanie: nie chadzam z nim na spacery. Nie potrafię chodzić na spacery. Duszę się, nudzę, nie czuję sensu. Wolę zrobić trening z wózkiem w czasie jego drzemki, a potem rozłożyć kocyk w parku i zakończyć bieganie wygłupami na trawie, o. Natomiast nasza niania sobie chwali. I zalicza wszystkie okoliczne błotka razem ze śniegiem „no w końcu mogę zimą chodzić na spacery z dzieckiem” – mawia.

  • Łobuz

Tak. Jest to mój sposób na łobuza. Kiedy młodzieniec zaczyna chodzić po ścianach, nie bawi go ani wyginająca się przed nim matka, ani klocki, ani możliwość porysowania pożyczonymi w ukryciu pisakami starszej siostry – wsadzam delikwenta do naszego X-Run, zapinam pięciopunktowe pasy i heja! Marudzenie znika jak ręką odjął. Zestaw bodźców w postaci wiatru we włosach, możliwości rozglądania się na boki, szczekających kundelków w parku i szybkości sprawia, że z diabła (wybaczcie) znów robi się anioł.

Bieganie z wózkiem

  • Skowronek

Z Leonem wychodzi mi to gorzej, ale przy jednym dziecku działało. Wózek biegowy był wspaniałym sposobem na poskromienie rannego ptaszka. Pola budziła się o szóstej, czy siódmej godzinie i zamiast skakać pieluchą po twarzy zaspanego tatusia wysiadywała w joggerze. Wsadzałam ją do wózka i biegłyśmy w trybie na pół-śpiocha do parku. Tata mógł się wyspać po nocnym dyżurze, a ja miałam trening z grzywki. I płaczące dziecko.

  • Redukcja

To, że budujemy siłę to wiemy. Ale według najnowszych badań naukowców z Seattle Pacific University wynika, że podczas treningu z dzieckiem spalamy więcej kalorii niż podczas zwykłego biegu. Ha! Naukowcy zbadali również różnicę między metodami trzymania wózka – używając dwóch rąk i jednej ręki. Wszystkie metody wykazały zmniejszenie szybkości i długości kroku w porównaniu do biegania samemu, co oczywiście oznacza, że musimy włożyć więcej energii w bieg, aby móc utrzymać założone tempo. Więcej spalonej energii = mniej w pasie, hej!

Bądź ze mną na:

mamaratonka-facebookmamaratonka-instagram

Różnice pomiędzy pierwszym a drugim dzieckiem #NaWesoło

„Czujesz różnicę po urodzeniu drugiego dziecka? Powiedz, w którym tygodniu zaczęłaś wprowadzać jajko? Jak to nie pamiętasz? Yhym, yhym… A jaką matę edukacyjną polecasz? Leon nie ma maty?! Na jak długo wychodziłaś na spacer w okresie jesienno-zimowym? Yhym… Nie pamiętasz. W takim razie co doradzała lekarka? Przezierność! Pamiętasz ile dokładnie miała Pola… Oj… A Leon… chociaż?” Oto różnice pomiędzy pierwszym a drugim dzieckiem #MnieZawszeŚmieszy

Nasz wózek biegowy, czyli sprzęt Leona pod lupą.

Za każdym razem, kiedy poszukiwałam wózka biegowego miałam rumieńce, mniej więcej takie jak w czasie, kiedy zapisywałam się na pierwszy maraton. Nie ma bardziej wzruszającego sprzętu biegowego jak właśnie wózki: pasja i miłość życia w jednym = podwójna radość! Tak właśnie wyglądają treningi z wózkiem biegowym. Poznajcie bliżej sprzęt Leona – X-landera X-Run, który jest z nami od 4. miesiąca ciąży z Leosiem!

Rodzina 2+2 plus…2? Cała prawda o nas.

Nie znam rodzica, który nie wydrapał sobie pół włosów na głowie, zastanawiając się, czy wysłać dziecko do żłobka czy zaufać obcej niani… My również się głowiliśmy. Finalnie wybraliśmy model NIANIA, i w przypadku Poli, i Leona. A o ironii losu, która będzie puentą tego tekstu i odpowiedzią czy polecam Wam nianię czy żłobek, napiszę na samym końcu tych historii…

Masz problem z wózkami? Wypchaj* się sam! Wózek dziecięcy na celowniku: lista HOT or NOT!

Kilka dni temu podpytałam o Wasze doświadczenia z wózkami dziecięcymi w przestrzeni publicznej. Sporo czytelniczek bloga miało swoje historie związane z ruchem wózkowym i nastawieniem ludzi… Do tego reportaż pokazany w programie Pytanie na Śniadanie (tudzież Pytanie na Obiadek by Pola) zwalił mnie ze studyjnej sofy. Nie chcę demonizować, ale szlag mnie trafił na widok tabliczki z napisem „OBOWIĄZUJE KATEGORYCZNY ZAKAZ WPROWADZANIA WÓZKÓW”.

Dziś Leon kończy rok. Przegląd naszych dzieci z… pointą.

Znacie anegdotę o 5 zł? Kiedy pierwsze dziecko połknie 5 złotych, jedziecie do szpitala. Kiedy drugie dziecko połknie 5 zł, czekacie, aż zrobi kupę. Kiedy trzecie dziecko połknie 5 złotych, odejmujecie od kieszonkowego. Co się dzieje przy czwartym? Krzyczycie „ty złodzieju!”. Ale dziś nie o tym.

Dlaczego chcę rzucić maraton?

Przeklinam dzień, kiedy wpadłam na pomysł, żeby blog miał w nazwie słowo „maraton”. Ghhh. Ostatnie moje treningi, o ile w ogóle do nich dochodzi, są bardzo pod górkę. I tego cholernego gradientu nie potrafię wyzerować. Wierzcie mi – tu nie chodzi o brak wewnętrznej determinacji. Tu chodzi o moje życie. Życie na gradiencie.