MACIERZYŃSTWO

Browsing category

Ha! Jak sprawić, żeby Waszym dzieciom opadła i szczęka, i majty na Święta?

Zapraszam Was na wpis o wartościowym prezencie dla Waszych dzieci. Nie jest to klasyczny, blogerski prezentownik, choć takowy, ale biegowy, przygotowuję. Jeśli nie wiesz co kupić swojemu dziecku pod choinkę, a kolejny tekturowy łańcuch nie wprawia go w tzw. magię świąt, zamień się w rzecznika Świętego Mikołaja i zaproś go do domu. GWARANTUJĘ, że małym mądralińskim pospadają majty z wrażenia! A co najmniej szczęki 😊

Jestem rozdarta. Przemyślenia biegacza kontuzjowanego.

Żyję w rozkroku. Z jednej strony wkurza mnie widok zakurzonych butów biegowych, a jednocześnie cieszę się, że jestem na urlopie od reżimu treningowego. Z jednej strony brakuje mi mojego biegowego „me-time”, z drugiej… „me-time” znajduję także podczas długich kąpieli w wannie. Denerwuje się, że blog jest cały zakurzony, z drugiej strony… jestem konsekwentna – skoro mam urlop w ostrym bieganiu, więc naturalnie także w prowadzeniu bloga biegowego. Nic na siłę. Ale bloga odkurzam. I za kontuzję też się biorę!

Bieganie z wózkiem – pięć plusów + wyniki badań

  • Siła!

Nie ma to tamto, niby ze sprawnością ogólną u mnie krucho, ale wybaczcie – pchaj przed sobą 20-30 kg a nie pchaj. Jest różnica? Jest. Po „odpięciu” wózka od biegacza masz wrażenie, że biegniesz ciągle z górki, mimo, że biegniesz po płaskim. Więc nie wmawiajcie mi, że cienko u mnie z siłą 😉 Bieganie z wózkiem daje moc.

  • Bieganie z wózkiem 2w1

Narodziny bobasa wcale nie oznaczają pożegnania ze swoimi pasjami! Oczywiście jest trudniej o nie dbać, ale dla chcącego nic trudnego 😉 Zakup wózka X-Run, którego prywatnie jestem fanką, to idealne rozwiązanie dla biegających rodziców (tu recenzja: X-Run). Dla mnie ten sprzęt właśnie jest obecnie najbardziej wartościowy ze wszystkich biegowych. Leoś śpi słodko w wózku, dodatkowo na świeżym powietrzu, a ja zasuwam treningowo z myślą o Koronie Maratonów. Czas na wyznanie: nie chadzam z nim na spacery. Nie potrafię chodzić na spacery. Duszę się, nudzę, nie czuję sensu. Wolę zrobić trening z wózkiem w czasie jego drzemki, a potem rozłożyć kocyk w parku i zakończyć bieganie wygłupami na trawie, o. Natomiast nasza niania sobie chwali. I zalicza wszystkie okoliczne błotka razem ze śniegiem „no w końcu mogę zimą chodzić na spacery z dzieckiem” – mawia.

  • Łobuz

Tak. Jest to mój sposób na łobuza. Kiedy młodzieniec zaczyna chodzić po ścianach, nie bawi go ani wyginająca się przed nim matka, ani klocki, ani możliwość porysowania pożyczonymi w ukryciu pisakami starszej siostry – wsadzam delikwenta do naszego X-Run, zapinam pięciopunktowe pasy i heja! Marudzenie znika jak ręką odjął. Zestaw bodźców w postaci wiatru we włosach, możliwości rozglądania się na boki, szczekających kundelków w parku i szybkości sprawia, że z diabła (wybaczcie) znów robi się anioł.

Bieganie z wózkiem

  • Skowronek

Z Leonem wychodzi mi to gorzej, ale przy jednym dziecku działało. Wózek biegowy był wspaniałym sposobem na poskromienie rannego ptaszka. Pola budziła się o szóstej, czy siódmej godzinie i zamiast skakać pieluchą po twarzy zaspanego tatusia wysiadywała w joggerze. Wsadzałam ją do wózka i biegłyśmy w trybie na pół-śpiocha do parku. Tata mógł się wyspać po nocnym dyżurze, a ja miałam trening z grzywki. I płaczące dziecko.

  • Redukcja

To, że budujemy siłę to wiemy. Ale według najnowszych badań naukowców z Seattle Pacific University wynika, że podczas treningu z dzieckiem spalamy więcej kalorii niż podczas zwykłego biegu. Ha! Naukowcy zbadali również różnicę między metodami trzymania wózka – używając dwóch rąk i jednej ręki. Wszystkie metody wykazały zmniejszenie szybkości i długości kroku w porównaniu do biegania samemu, co oczywiście oznacza, że musimy włożyć więcej energii w bieg, aby móc utrzymać założone tempo. Więcej spalonej energii = mniej w pasie, hej!

Bądź ze mną na:

mamaratonka-facebookmamaratonka-instagram

Różnice pomiędzy pierwszym a drugim dzieckiem #NaWesoło

„Czujesz różnicę po urodzeniu drugiego dziecka? Powiedz, w którym tygodniu zaczęłaś wprowadzać jajko? Jak to nie pamiętasz? Yhym, yhym… A jaką matę edukacyjną polecasz? Leon nie ma maty?! Na jak długo wychodziłaś na spacer w okresie jesienno-zimowym? Yhym… Nie pamiętasz. W takim razie co doradzała lekarka? Przezierność! Pamiętasz ile dokładnie miała Pola… Oj… A Leon… chociaż?” Oto różnice pomiędzy pierwszym a drugim dzieckiem #MnieZawszeŚmieszy

Nasz wózek biegowy, czyli sprzęt Leona pod lupą.

Za każdym razem, kiedy poszukiwałam wózka biegowego miałam rumieńce, mniej więcej takie jak w czasie, kiedy zapisywałam się na pierwszy maraton. Nie ma bardziej wzruszającego sprzętu biegowego jak właśnie wózki: pasja i miłość życia w jednym = podwójna radość! Tak właśnie wyglądają treningi z wózkiem biegowym. Poznajcie bliżej sprzęt Leona – X-landera X-Run, który jest z nami od 4. miesiąca ciąży z Leosiem!

Rodzina 2+2 plus…2? Cała prawda o nas.

Nie znam rodzica, który nie wydrapał sobie pół włosów na głowie, zastanawiając się, czy wysłać dziecko do żłobka czy zaufać obcej niani… My również się głowiliśmy. Finalnie wybraliśmy model NIANIA, i w przypadku Poli, i Leona. A o ironii losu, która będzie puentą tego tekstu i odpowiedzią czy polecam Wam nianię czy żłobek, napiszę na samym końcu tych historii…

Masz problem z wózkami? Wypchaj* się sam! Wózek dziecięcy na celowniku: lista HOT or NOT!

Kilka dni temu podpytałam o Wasze doświadczenia z wózkami dziecięcymi w przestrzeni publicznej. Sporo czytelniczek bloga miało swoje historie związane z ruchem wózkowym i nastawieniem ludzi… Do tego reportaż pokazany w programie Pytanie na Śniadanie (tudzież Pytanie na Obiadek by Pola) zwalił mnie ze studyjnej sofy. Nie chcę demonizować, ale szlag mnie trafił na widok tabliczki z napisem „OBOWIĄZUJE KATEGORYCZNY ZAKAZ WPROWADZANIA WÓZKÓW”.

Dziś Leon kończy rok. Przegląd naszych dzieci z… pointą.

Znacie anegdotę o 5 zł? Kiedy pierwsze dziecko połknie 5 złotych, jedziecie do szpitala. Kiedy drugie dziecko połknie 5 zł, czekacie, aż zrobi kupę. Kiedy trzecie dziecko połknie 5 złotych, odejmujecie od kieszonkowego. Co się dzieje przy czwartym? Krzyczycie „ty złodzieju!”. Ale dziś nie o tym.

Dlaczego chcę rzucić maraton?

Przeklinam dzień, kiedy wpadłam na pomysł, żeby blog miał w nazwie słowo „maraton”. Ghhh. Ostatnie moje treningi, o ile w ogóle do nich dochodzi, są bardzo pod górkę. I tego cholernego gradientu nie potrafię wyzerować. Wierzcie mi – tu nie chodzi o brak wewnętrznej determinacji. Tu chodzi o moje życie. Życie na gradiencie.

Maraton, czyli K-2 w zimowym podejściu. Wyznanie mamy maratonki

Zapraszam do lektury przeuroczego biegowego wyznania mojej… No właśnie, kogo? Na pewno nie teściowej, konotacje tego słowa są okrutne… Autorką poniższego gościnnego wpisu jest moja druga mama, osoba bardzo mi bliska, którą szczęśliwie nabyłam w pakiecie z małżonkiem. Natomiast moja mama-mama, zapytana o maratony, momentalnie przechodzi w tryb przedzawałowy… O co chodzi z tymi mamami? Wasze mamy też robią tyle zamieszania wokół biegania? PS. Jedno jest pewne – jeśli kiedykolwiek Pola będzie chciała przebiec maraton, ma mój kategoryczny zakaz 😉