Ha! Jak sprawić, żeby Waszym dzieciom opadła i szczęka, i majty na Święta?

Zapraszam Was na wpis o wartościowym prezencie dla Waszych dzieci. Nie jest to klasyczny, blogerski prezentownik, choć takowy, ale biegowy, przygotowuję. Jeśli nie wiesz co kupić swojemu dziecku pod choinkę, a kolejny tekturowy łańcuch nie wprawia go w tzw. magię świąt, zamień się w rzecznika Świętego Mikołaja i zaproś go do domu. GWARANTUJĘ, że małym mądralińskim pospadają majty z wrażenia! A co najmniej szczęki 😊

Dzieci konsumpcjonizmu

Z jednej strony nie chcemy wychować potwora konsumpcjonizmu, a z drugiej strony przebieramy nóżkami na samą myśl o spełnianiu marzeń naszych dzieci. A dzisiejsze marzenia, jak sami wiecie, mają wiele imion, począwszy od Elsy, poprzez Boba Budowniczego na ekipie z krainy Equestrii kończąc – wspominam kucyki Pony, których imion zapamiętać nie potrafię do dziś. Rok temu Pola dostała, wtedy ponoć wymarzony prezent – Elsę za miliony monet. Elsa śpiewała hymn wszystkich księżniczek w siedmiu różnych językach po przystawieniu mikrofonu do Elsy ust. Nawet po japońsku („chujejuuuu, ,chujejuuuuu” – tak wygląda zapis fonetyczny azjatyckiej wersji „Mam tę moc”, serioza). Czas zabawy Elsą? Półtora dnia. Mam nadzieję, że moi rodzice, sprawcy prezentu, nie czytają tego wpisu. Na pytanie co chciałaby dostać pod choinkę w tym roku, odpowiada bez zająknięcia: „ELSĘ”. Tak, Elsa to już jednostka chorobowa, a już co najmniej jakiś wirus czy groźna bakteria.

Rodzicielski egoizm

W kwestii prezentów i rozpieszczania moim dzieci jestem rozdarta. Z jednej strony boli mnie fakt, że toną w zabawkach, a nowymi bawią się maksymalnie dwa dni. Z drugiej strony, sprawianie im przyjemności daje tyle radości… Pytanie tylko komu więcej – mi czy moim dzieciom? No i tu jest renifer pogrzebany. Wyobrażam sobie moje dzieci jako wartościowych ludzi, szanujących przedmioty, doceniający każdy, najmniejszy gest i prezent, jaki się im sprawi. Tymczasem widzę rozczarowanie Poli przypudrowane grymasem zadowolenia i wdzięczności na widok lizaka, nie dość, że aptecznego, to jeszcze z ksylitolem… I rozdarte serce boli.

Majty i szczęki w dół!

Znalazłam sposób. Od dwóch lat organizuję ten magiczny prezent moim dzieciom, jak i reszcie rodzinnych dzieciaków. Jestem dzięki temu Najlepszą Ciocią EVER. Niosę dobrą wiadomość, a małe mądrale dostają na głowę i wałkują temat często kilkanaście razy (!) przed Świętami. Oj nie, nie jest to prezent rzucony po dwóch godzinach w kąt, oj nie. O czym mowa?

Zamienię Elsę na Elfi

Ha! Kto korzystał z usług trolli, ten już wie o czym piszę. Otóż chodzi o personalizowany film od Świętego z zmontowanymi zdjęciami naszych dzieci i wybranymi zwrotami, które Mikołaj wypowiada w trakcie filmu. Słuchajcie, prosto z serca – to jest genialne! Jakość filmu disneyowska, fabuła zabawna, a dzieciakom trzeba przypominać o mruganiu i o zamknięciu buzi w trakcie oglądania. Scenariusz przetestowany na wielu dzieciach, uwierzcie. Zdjęcia w poście to nic innego jak kadry z filmu. OBŁĘD, powiadam Wam! A do tego możecie zamówić list od Świętego, który przyjdzie tradycyjną pocztą do domu. Taki prawdziwy, odręczny, także personalizowany… My już czekamy na nasz list, pokażę jak tylko Rudolf podrzuci go nam pod drzwi.

Elfi. Co, gdzie i jak?

Bez obaw, nie musicie się wznosić na technologiczne wyżyny… Zamówienie prezentu nie zajmie Wam więcej niż 10-15 min, dostawa filmu w jakieś dwie godziny. Szybka instrukcja dla informatycznych masterów, takich jak ja:

  • Wejdź na stronę https://www.listymikolaja.pl/
  • Kliknij opcję „Wideo od Mikołaja”, wybierz wideo po obejrzeniu podglądu i personalizuj!
  • Uzupełnij: płeć dziecka, imię, kraj, etc;
  • Załaduj kilka zdjęć dziecka/dzieci;
  • Wybierz z listy zwrotów, co też Święty ma powiedzieć do Twoich pociech (np. „Bądź zawsze wesoła i uśmiechnięta” lub „Wiem też, że jesteś piękną księżniczką” – my fav)
  • Koszt filmu dla jednego dziecka to 28,99 PLN, natomiast dla większej ekipy 38,99 PLN. Naprawdę warto. Płacisz i masz na mailu, nie trzeba stać w gigantycznych przedświątecznych kolejkach.

Poprzednie edycje

My w tym roku rozpoczęliśmy od oglądania filmów z poprzednich edycji, Pola nie wie, że mam już kolejnego asa w rękawie. W tym roku wybraliśmy film z tańczącymi elfami. Zdjęcia dzieci załadowane, w końcu mały Leoś będzie już coś kumał. Wesołego tworzenia, Kochani!

Bądź ze mną na:

mamaratonka-facebookmamaratonka-instagram

Sandra K.

mamaratonka.pl, czyli i mama (2x), i maratonka (7x). O tym jest ten blog, o dwóch wielkich radościach: macierzyństwie i bieganiu. Nie zabraknie tu biegowych porad, zdrowych przepisów i życiowych przemyśleń. mamaratonka.pl to miejsce dla ambitnych mam z pasją, w którym wzajemnie będziemy się inspirować, łamać konwenanse jak życiówki, trzymać dystans i żartować… A przede wszystkim wspierać w tym naszym codziennym słodko-gorzkim chaosie.

  • Mira

    Oj tak. w zeszłym roku bratanice oglądały ten film po 50 razy, znały na pamięć.

  • Też mam podobne rozterki i podobnie jak u Ciebie zabawki dają tylko chwilową radość. To co niesie największą wartość to poświęcony dzieciom czas.