Jak stać się rannym ptaszkiem, czyli 7 patentów na poranne treningi

Dam sobie ręką odciąć, że jako rodzice, doskonale znacie życiową żonglerkę garnkami, szmatką do kurzu, partnerem, kosmetykami, szefem, blenderem, bio marchewką, mailami, hulajnogą, pampersami, dzieckiem, odciągaczem do kataru, chrupkiem, wózkiem i stertą ciuchów z etykietą „już jutro na pewno je ułożę”. Zdradzę Wam mój sposób na wciśnięcie do tej listy trenowania: biegaj skoro świt!

Metoda poranna wspaniale sprawdzała się za czasów 2+1. Wracałam po treningu do domu, który dopiero się budził. Głaskałam zaspaną jeszcze Polę po główce, szczęśliwa i upocona – trening miałam już w nogach, a te najsłodsze poranne momenty nie uciekały… W trybie 2+2 jest… trudniej. Obydwoje pracujemy, dzieci padają często po godzinie 21, 22… Wtedy wreszcie możemy popracować czy popisać bloga… jak tylko ogarnie się rozrzucone klocki, wymieszane puzzle, rozwiesi pranie, poukłada ubrania, przygotuje jedzenie na jutro czy ogarnie mieszkanie… Niedawno cieszyłam się jak głupi głupek, kiedy Leon przespał dwie noce. Okazał się niezłym żartownisiem, kończąc dowcip na tych dwóch przespanych nocach. Znów jesteśmy w punkcie zero z dwiema nocnymi pobudkami… Ale zaciskam zęby i wytaczam cztery litery o 6 rano. Mam za sobą pierwszy, udany tydzień i nowe, poranne patenty – lista poniżej 🙂

MAMARATONKA-JAK-BIEGAC-RANO

FOT. OLGA SYGNOWSKA

#1 Nocne dyżury z zatyczkami do uszu.

Wszyscy wiemy, że trzeba się wyspać, przynajmniej osiem godzin, żeby rano móc w ogóle wystawić spod kołdry mały palec. Bloga w większości czytają mamy, więc nie obrażę się, jeśli większość z Was parsknęła teraz śmiechem. Mnie w sumie też to bawi… Ale! Jak tylko skończyłam karmić piersią dziecię nr 1 i nr 2, jako, że obydwoje pracujemy, uprawiamy rodzicielstwo, czyli współwychowanie. Naprzemiennie mamy nocne dyżury – raz ja, raz Maciej. Żeby było miło, nocny zestaw w postaci koncentratu z mleka, wrzątku w termosie i wody, przygotowuje osoba nie pełniąca dyżuru. To by było super, gdybym nie miała tego matczynego ucha i nie nasłuchiwała go w nocy czy wszystko w porządku, czy nie pomóc, może…? Znacie to? Prawda jest taka, że facet zawsze sobie poradzi – to tylko ja muszę w głowie naprawić co nieco, dlatego wprowadzam innowacje w postaci porządnych zatyczek do uszu. I dla mnie, i dla Maćka.

#2 Sportowa kupka.

Przy Leonie, na samą myśl o wstawaniu rano zaczynam wewnętrznie szlochać. Każda przeciwność losu o poranku jest odczuwalna i przeżywana trzy razy gorzej. To też znacie?! Dlatego planując wieczorem poranny bieg – przygotujcie swój biegowy sprzęt dokładnie w tej kolejności, w jakiej będziecie go ubierać. Przykładowo – na dnie sportowej kupki znajdzie się kurtka, opaska na uszy, komin na szyję, zegarek sportowy i rękawiczki, następnie leginy, bluzki, longsleeve’y, na samym wierzchu majtki, stanik, top. Bez sportowej kupki, wygrzebując się rano i myśląc o jakiejkolwiek czynności poza dalszym spaniem, POLEGNIESZ.

#3 Sposób na łasucha.

Lubię słodycze. Dlatego namiętnie oszukuję się tymi zdrowymi słodkościami – na bazie kaszy jaglanej, ksylitolu, suszonych owoców i innych cudów świata. Ale tę słabość można wykorzystać! Na przykład poprzez przygotowanie sobie zdrowych ciastek owsianych. Mięsożercy wystawiają kabanoska, frutarianie obite jabłko, a wyznawcy diety paleo orzeszka. Świadomość tego, że coś pysznego czeka na Ciebie w kuchni, dodatkowo zmobilizuje do wstania!

#4 Maraton czy nadbagaż?

CEL. To jeden z ważniejszych motywatorów, o ile nie najważniejszy. W każdej sekundzie porannego zwątpienia, przypominaj sobie o tym, jaki jest Twój cel i powtarzaj w głowie jak mantrę. Czy to będą pierwsze zawody (zapisz się szybko!), złamanie życiówki na dychę, pierwszy maraton lub też po prostu pozbycie się nadbagażu – czy to poporodowego, czy poświątecznego – dokładnie zwizualizuj sobie swój cel i staraj się nie zapominać o nim leżąc w pozycji horyzontalnej, pod wygrzaną kołdrą.

#5 NIE drzemkom.

Nastawienie budzika to także proces. Masz dwie drogi. Na miękko: nastawienie jednej drzemki, 10 minut wcześniej niż pora wstania. Na twardo: zrywasz się na równe nogi jak komandos w tej sekundzie jak tylko alarm zadzwoni. Wtedy boli bardziej, ale krócej. Dodatkowo ustaw budzik daleko od łóżka – jeśli będziesz musiał się zwlec spod kołdry, żeby go wyłączyć, zwiększasz szanse, że do łoża już nie wrócisz. I nie nastawiaj ulubionego hitu na pobudkę – znienawidzisz go raz dwa!

#6 Metoda „15 minut”

Bynajmniej nie chodzi o długość drzemki. Ustalmy, że tryb drzemki to nasz wróg. Aby nie serwować sobie kubła zimnej wody wstając nagle dwie godziny wcześniej niż zwykle, stosuj strategiczną metodę „15 minut”. Każdego dnia nastawiaj budzik 15 minut wcześniej. Poniedziałek 7:30, wtorek 7:15, środa 7:00, żeby w czwartek wstać o 6:45. Działa!

#7 Muzyka na dzień dobry

Playlista do biegania musi być. Ale trik polega na dobrym nastrajaniu się do dnia. Włącz mp3 już podczas mycia zębów i zacznij dzień w dobrym humorze. Zamiast przeklinać pod nosem „przymusowe” wyjście z łóżka, uśmiechnij się do tego zombie w lustrze i uwierz, że to naprawdę będzie wspaniały dzień!

Bieganie wcześnie rano to według mnie najlepsze możliwe rozwiązanie pozwalające biegać regularnie rodzicowi, bez wyrzutów sumienia, że Twoja życiowa świta została sama w domu. Do tego odchodzą ewentualne rozmowy z partnerem „kto zostanie z dziećmi” itd… Chociaż… po całym dniu poza domem, zwyczajnie jest mi niesamowicie przykro rezygnować ze spędzania czasu z dziećmi… Trening w trybie „biegnę i tęsknię” kończy się wykonaniem zaledwie 60% założonego planu. Dodatkowo, jeśli Twoje dziecię lubi wstawać o 6 rano, wsadzasz zaspane do wózka biegowego i w drogę. Jeśli wyrobisz w sobie nawyk wstawania rano to nie będziesz musiał martwić się o trening w ciągu dnia, a – jak pewnie wielu z Was doskonale wie – wygospodarowanie godziny może być o wiele trudniejsze, niż wstanie godzinę wcześniej z łóżka.

MAMARATONKA-JAK-ZACZAC-TRENOWAC-RANO

FOT. OLGA SYGNOWSKA

Bądź ze mną na:

mamaratonka-facebookmamaratonka-instagram

Sandra K.

mamaratonka.pl, czyli i mama (2x), i maratonka (7x). O tym jest ten blog, o dwóch wielkich radościach: macierzyństwie i bieganiu. Nie zabraknie tu biegowych porad, zdrowych przepisów i życiowych przemyśleń. mamaratonka.pl to miejsce dla ambitnych mam z pasją, w którym wzajemnie będziemy się inspirować, łamać konwenanse jak życiówki, trzymać dystans i żartować… A przede wszystkim wspierać w tym naszym codziennym słodko-gorzkim chaosie.

  • marchewka

    Nie wiem czemu, ale ja wolę biegać wieczorem. Podobno jest lepiej z rana, ale jakoś nie mogę się przemóc. Zresztą ja biegam ze swoją córką i nie miałabym sumienia tak z rana jej podnosić. Mąż na dzień matki w tamtym roku kupił dla nas wózek, który jest przystosowany do biegania i jest nam łatwiej to robić. Córka lubi takie joggingi, bo zadowolona zawsze siedzi. Czasami też w domu ćwiczę, to Oliwka też mnie naśladuje. W sumie może to dobrze, bo trzeba dzieciom od małego wpajać dobre nawyki.